20 marca 2017

Jedziemy dalej , nie ma co , tu park narodowy ,wiec i mandaty , ci co stoja niech stoja , ja nie musze placic





 droga prowadzi nad takim czyms , niewesolo




 dojezdzamy do stellplatza , duzo camperow , przewaznie deskowi slizgacze po indiansku to " moczacy jaja "

ale ja nawet nie probuje wjezdzac ,ostatnie uledy waly o sobie znac , moge sie zawiesic ,

ale od dolu byl mniej wiecej dobry wjazd , platz jest tak krzywy ze bez 3 klinow nie stanie , wiec nie ma co jedziemy dalej




 zas wpadamy na asfaltowke





 potem mniejsza asfaltuwke , czyli wezsza




 i dojezdzamy do praia , jak na te warunki to pelno,,, naturalnie sa jeszcze miejsca ,ale kilka nalezy zostawic dla miejscowych , jak nie to GNR i wypad , ale wszyscy


zostaniemy tu na noc


 niektorzy to wykolejency , teraz moge to napisac , spotkalismy sie z nimi na innych platzach potem jeszcze kilkakrotnie

szczegolnie ten drewniak z tylu , znam go juz ze zeszlego roku , handluje marycha



 to znajomy niemiec , ale ma odwadge tak rzucac dzieckiem

ale to jego dziecko nie moje


 zas granda , popuszczali psy , przyjechali GNR-y , krotka pilka ,,,,wypad , ale tylko ci od psow bez liny




my sie linujemy ,tylko kole 7 rano sikanko jest wolne ,, majac psa na uwiezi swojego , jezeli podleci inny pies  masz prawo owemu przyjebac z kija , a jak podleci wlasciciel to i jemu plomba ze glowisi i jest spokojno

nocka spokojna ,ale zas mokro , jednak te praie , miedzy skalami maja to do siebie , wilgotnosc jak cholera



Brak komentarzy: