17 maja 2014

wstanieci, wyspani .pojechalem dalej w Los Belones jest Gora wodna, tam jest zrudlo,bardzo dobra woda .W okolicy wszyscy sie tu zaopatruja w wode,wiec i ja pojechalem ,znam to miejsce juz 8 lat , iile razy tu jestem no napelniam zbiorniki, to jedyna woda pitna w okolicy .

 Taka mala oaza na gorzystej pustyni, tam na koncu jest woda

 widok z Gory wodnej

 no to zaczynamy napelniac ,przedemna , byl hiszpan 30 baniek po 8 litrow kazda, troche sie naczekalem ,ale w tym czasie wypralem Pizdka , majac wode pod reka.




 troche trzeba nosic ,ale czego sie nie robi dla zdrowotnosci, poza tym ten trunek od Wolfganga musze wypocic.
potem naokolo Mar Menor , do Los Camachos, tam wyczulem hurtownie z Wifi antenami, zakupilem wieksza ilosc .Troche mnie rece i jezyk boli po tym handlowaniu , piekna hiszpanka w zab nie znala innych jezykow niz hiszpanski(jak ja juz pisze ze piekna to faktycznie nic jej nie brakowalo)Ale dogadalismy sie , w sumie jakbym przyszedl i kupil to nie byloby problemu , ale przy wiekszej ilosci chcialem miec lepsza cene , udalo sie .Potem zaraz na Repsolu umylem auto , bylo tak brudne ze az zmienilo kolora.Dla wysuszenia zrobilem 20 kilosow do Los Alcazares do Marii i Lukasza  pod Chinguirito tu postoje teraz pare dni, i sprzatne srodek.poza tym ,playa jak na dloni do wody myjnej 10 metrow a do morza 15metrow ,i pod palmami .


Jest sie gdzie schowac jak zacznie palic z gory

16 maja 2014

Rano jak zwykle przestawianie , slonce daje popalic .
A tu mija 120 dni, 4 miesiace w drodze , juz zatracam powoli poczucie czasu.

Do rzeczywistosci przywoluja mnie codzienne obowiazki, tak tak niby wloczega ,ale o wszystko trzeba zadbac.Jutro zaczynam sprzatac chalupe,zakupilen nawet taka miekka rolke papierowa coby wszystko wymyc, napuscic, szyby i podloge.

 Poranek w La Mandze , pusto ruch zaczyna sie dopiero okolo 10

 przyjechal jakis hiszpan , ustawili sie obok mnie, on z pieskiem na plazy a krolewny nie szlo oderwac od telefona .To juz nie bedzie fajne , trzeba zrobic miejsce innym.

 tu jest od cholery buchtow, zatoczek , slepych uliczek przy plazy , dlaczego zawsze staja tam , gdzie ja stoje , juz mi to na nerwa idzie .Ani sie odlac w prywatnosci nie idzie , trzeba jechac dalej i cos znalesc .Jako ze objechalem caly polwysep na pendzidle nie ma problema z miejscem 

 o tu bedzie fajnie i neta tez mam , komp jak tylko dojezdzalem zacza piszczec,a wiec stajemy

 przez ulice i na plaze , fajnie

 poopalali my sie w porannym sloncu , tak do 11 idzie jeszcze posiedziec ,ale potem trzeba sie ewakuowac gdzies pod kapelusz

 no to pojechalem na bazar dzisiaj swieto , nabyli my kurczaka dla Pizdusia , a ja zakupilem 2 sztuki fiu-fiu dla pani G.

 wszystko swieze i duze ,ale po obgladnieci plantacji to nie ma ochoty na ta chemie


 Ciuchow co niemiara , ojjjjjjjjjjjj tu to by miala co robic Grazka od Edzika

 suvenirsy tez mozna dostac

 no i suszono-wedzone ryby


 a bez kapelusza to nawet nie wychodz ,a jak zapomnisz to tu kupisz na kazda okacje

Ta pani sprzedaje biustonosze , reklama dzwignia handlu.Mozna nawet przymiarke zastosowac .
a wieczorem Pizdek zaszalal z kurczakiem z rozna , potem lezala do gory kolami, a przez noc wypila miche wody tak ja palilo,z ranca na drugi dzien nawet nie prosilem wstawaj idziemy siku ,sama juz stala pod drzwiami tak ja dusilo na wentliczek.

15 maja 2014


                                                                   LA MANGA                  

noc przy  plazy, morze szumi , spac nie idzie , ale ten trunek od Wolganga pomaga w zasnieciu

 wschod slonca widziany przez przednia szybe , o 9 rano juz trzeba sie przestawiac , w aucie nie idzie wytrzymac
 Cabo de Palos w oddali

 sprawdzilem temp. mozna wlazic na poranna kompiel

 i zas rowerek

 playa juz przygotowana , dzisiaj tjaktojka nie slyszalem , trunek zrobil swoje

 szukalem tez tego co walczyl z wiatrakami ,ale to nie ten rejon


 no i kilka domkow

 tutaj to nawet Stella moze sie opalowac na gornym pokladzie ,ze swoja wygolona, tylko kelnera brak coby donosil drinki hihihihihihihi


 a to jest najwezszy domek jaki spotkalem na tej trasie w La Mandze

 Apartamentowce , malo balkonow z przodu bo ziemia kosztuje

a my w pierwszym rzedzie , balkon na morze z prywatnym zejsciem dla Pizdusia na playe .Nawet takie dla suwakow , bo my oboje tez pomali takimi sie stajemy , schodki to juz nie dla nas .
Po przyjezdzie najpierw posprawdzalem moje znane miejsca, w sumie niewiele sie zmienilo , na wyspie przybylo ze dwa domy , widac je bo sa biale , no i murek mi wydudowali.AAA i latarnie przestawili ,


 moje stale miejsce postojowe sasiada znam z poprzednich wizyt.nawet kiedys prad dostawalem od niego

 widok na morze, troche zieleni , ale przebudowane juz

 no i moja slynna latarnia , niektorzy wiedza ze ona dla mnie duzo znaczy hahahahah


 ten murek walneli , po lewej , Pizdus byl troche zdziwiony ze musi walic kilosy idac na plaze

 a potem odpalilem pendzidlo i juz pojechalem wybierac wille

 ta ladna

 ta tez niczego sobie

 tu jest jeszcze troche miejsca do budowania

 teraz jeszcze malo ludziskow , ale w sezonie to zatrzesienie


 ja stoje na 9
 ta ywentualnie tez moglaby byc


a to zdjecie dedykuje Pani G.Ruderka jak stala tak dalej stoi , nic sie nie dzieje ,moze kiedys jakis ruski to kupi
.Jutro mija 120 dzien od wyjazdu , ja trzymam sie twardo planu, ale do Barcelony zostalo jeszcze 650 kilosow,i duzo roboty .Auto niemyte od 3 tygodni, w srodku wyglada jak po huraganie , meble zapiaskowane , ojjjjjjjjjjjjjjj robota czeka trza nasza wille przygotowac na przyjazd G.No i jeszcze pranie , przebrac posciel ,a tu slonce morze , dupenki i piwerko.Kiedy ja mam to wszystko obskoczyc?????Mysle ze nastepnym razem trzeba tak z 8 miesiecy a nie 5 i pol planowac .

A chetnych brak, na moja propozycje zero odpowiedzi, no jeden KOKO ,ale on jedzie do Maroco,

14 maja 2014

Teraz to juz tylko La Manga zostala po tej stronie Mar Menor.Ale po drodze widac prawdziwa hiszpanie.


 pustynia i bieda , tylko tam gdzie zagraniczni inwestorzy pobudowali to cos stoi ,ladnego dla oka ,reszta to sie jak widac rozwala

 tu jeszcze inwestor sie nie zainteresowal, dowiedzialem sie ciekawych rzeczy o zamieszkaniu w takim opuszczonym domu , po 2 latach jest twoj przy spelnieniu pewnych wymog,.

 hmmm nawet w bieszczadach nie ma takiej biedy ,

 pod dostatkiem to tylko slonca maja


 mijam male miasteczka w sumie wszystkie takie same , jedno pietrowka przewaza

 to okolice Mazaron
jeczcze jedna pasmo gor i Cartagena


 po wyjezdzie z Cartageny , juz widac La Mange

 no i ciut ciut Mar Menor , chtnie tu wracam, ladne plaze na koncu i spokojnie poza sezonem

 Rano obudzil mnie tjaktojek , przygotowywal dla nas piasek
na playiiiiiiiiiiiii

 troche przebudowali moja playe ,a przynajmniej dostep juz nie wlazisz zaraz na piasek, jak przed kilku laty

 no i wyspa jak zwykle nic sie nie zmienila ,troche bialego przybylo ,a wiec i tam troche pobudowali