14 czerwca 2014

FRANCJA , tez zasluzyla na moje refleksje.


Jadac na dol , nie bylem w tym kraju pierwszy raz, kilkakrotnie zwiedzalem polnocna czesc , razem z paryzem , kilkakrotnie jadac do Hiszpani , Lourdes I od strony zachodniej wjezdzalem , przez gory , spiac w pirenejach pod golym niebem.
W zimie w sumie nie bylo problemu ze staniem , na dziko .Ale teraz przy powrocie zaczelo sie , moze ze wzgledu na sezon ????ale mnie to kolo dupy lata , ja tez jestem turysta ,chce cos zobaczyc , zwiedzic ,a ze jezdze autem takim jakim jezdze nie dam sobie narzucac jakis dziwnych , znakow zakazu tym bardziej , przez jakies podpalenca(tak nazywam kolorowych) francuskiego jego dziadek to jeszcze bananami sie zywil jako glowny pokarm , a wnusio Gownojad bedzie tu mnie uczyl znakow nakazu I zakazu.Dlaczego gownojad , a wiec po przemysleniach ,probowalem zmusic slimaka agy sie wysral przed ogotowaniem , mnie sie to nie udalo , wiec go nie zjadlem , a Franzuzi , nie baczas na to zra ich ile wlezie .
Probowano mi tlumaczyc ze one (slimaki )nie dostaja przez 3 do 5 dni nic do jedzenia a wiec sa czyste , co oni pierdziela ja mam czesto brzuchowo dupne badania , ok dupsko I kicha gruba sie wyczysci w 3 dni ,ale nie na glanc , a wiec o czym tu dyskutowac z gownojadami.
Lazurowe Wybrzeze obkrzyczane ,a w sumie tam nie ma co obzierac , Jade I staje tam bo musze , ciezka droga , drogie autostrady ,a wiec kilosow nie nawalisz wiele przez dzien.Z jedzeniem , tez nie jest tak rozowo, maja wsio , ale drogo , naprawde drogo, tylko przy granicy z Hiszpania jest faktycznie tanio, musza ceny dopasowac bo inaczej wszystkie lub prawie wszystkie zakupy ziomki beda robic w Hiszpani . Juz teraz zatrzymujac sie w La Jonqera , widac te pelne kosze zakupow , robionych przez Francuzow , a I nazrec ,ale tak po chamsku tez tam przyjezdzaja.
Stalismy tam przez 3 dni(kilkakrotnie) , ida do tych bufetow za 16 euro zra, zra zra ;;;;; I ida zygac , I dalej zra .Okolo polnocy do sraczy juz nie wejdziesz tak obrzygane , jak kiedys w knajpie na Lubartowskiej (lublin)po dansingu, hahaha.
Tak wiec dla mnie francja to nie kraj w ktorym chcialbym sie urlopic, dla innych nie wiem , tych co lubia obgladac zameczki I bawic sie w ryzerzykow ,,moze.
Kultura ??? moze w okrzyczanym Paryzu , ale na prowincji to I jak w polsce na wsi lub malym miasteczku , nie ma nic specjalnego , Kiedys jakis “znawca “ napisal;; “”” powinnismy brac przyklad I nauki od naszych zachodnich sasiadow”””, napisze tak, on w dupie byl I gowno widzial w zyciu .
 Tu sa calkiem normalni ludzie. powiedzialbym tak; im wiekszy kraj tym "wieksze prostaki", poprostu wiecej niewychowania , prostoty ludzkiej uchodzi w tlumie.

Ale diesla maja taniego , a wiec sa potrzebni mi tylko do tankowania .
Jezeli ktos chce jechac niech tam jezdzi , ja nie pisze “nie polecam “ kazdy ma inne zdanie.



 Krajobrazy tez fajne , infrastruktura camperowa rozwinieta , oni tez lubia jezdzic ,
ale co mnie zastanawia to duza ilosc , camperow francuskich w Hiszpani.Nie pisze w zimie , bo to normalne , francja jest zimna , zima , ale teraz ,wszyscy wala na poludnie , jednak nie lubia siedziec w swoim kraju pomimo iz wszystko maja , morze, playa , zameczki , zielono, ladne miasteczka i wsie .
No i stellplatze , za ktore leider trzeba placic , a oni nie sa za placeniem,




 ale na zarcie to wydaja ogromne pieniadze , taki talerz :48 euro .Ani tym nie pojesz , ani to smaczne

to tak smakuje jak te drinki w hotelu w Maroco co kellner donosi do walenia plaszczacego sie na lezance , czyli wszystko dla zgrywy .




Wyjezdzajac z tego kraju , odetchnalem z ulga , nie lubie szpanu, falszu .Obziernalem jeszcze te niby winiarskie stellpatze , na karte ta ich specjalna , bidota, smierdzi gownem , konskim wszedzie , nie wiem po co placic i tam stac , takie beltuchy kupisz w kazdym sklepie i taniej , nie ma po co jechac , moze nawet i lepsze sa te beltuchy w sklepie bo wiecej ludziskow kupuje , a co trzeba przyznac , na vinie sie znaja i lubia je pic .A na tych platzach viniarsko-farmerskich francuzow nie spotkalem .

13 czerwca 2014


 
Czas na podsumowanie , Hiszpani,
W drodze na dol mialem mieszane uczucia , co bedzie ,jak bedzie , czy wytrzymam zdrowotnie , to bylo najwazniejsze , po moich krotkich wypadach kilka razy ladowalem w szpitalu ,wiec faktycznie mialem troche stracha.
Nie przed Hiszpania , ten kraj zaliczalem juz kilkakrotnie , ale czy dam rade w razie czego wszystko zalatwic , razem z lotem do szpitala do austrii , przy mojej chorobie mam 3 dni na znalezienie sie w szpitalu , potem to lopata.
Na poczatku relacji na blogu napisalem co biore ,co potrzebne , z tych najwazniejszych rzeczy , jakie baterie , latarki , butle , solary , I ewentualne jedzenie wszystko sie bardzo dobrze sprawdzilo.
W Listopadzie , na nastepna wedrowke wezme wiecej karmy , naszej , czyli polnocno -europejskiej.Takich rzeczy jak jakies tam fixy , czy porzadne zupy tego to tam nie ma .Sledzika tez trzeba wziasc , bo nigdzie nie dostaniesz a ciagle to ich jedzenie jest nudne. Bylem bardzo wdzieczny ludziom , ktorzy po miesiacu dali mi lub zaprosili na cos normalnego -naszego.
Co do Hiszpani , kraj bardzo , ale to bardzo przyjazny na wloczegi , specjalnie nie pisze zimowanie , bo ja nie zimowalem .Ja jechalem , czasem tylko kilka metrow dalej , ale jechalem , nie stalem tygodniami I miesiacami na betonowych platzach ,patrzac w niebo bez zastanowienia co bedzie jutro.
Ciagla walka o wszystko , zakupy , wode, gas , dlaczego walka , ktos sobie pomysli ooooo udaje bohatera – nie udaje , inaczej jedzie sie we dwoje , inaczej jedzie sie w dwa kampery , a inaczej samemu .Tu musisz sie starac sam o wszystko.I udalo sie pomimo moich licznych wycieczek rowerowych ,czasem I calodniowych , nie zostalem obrobiony , przy moim spaniu wszedzie , w wiekszosci dalej od ludzi na roznych pustkowiach , nie zostalem napadniety,uspany gazem, czy okradziny .
Raz tylko wysmarowano mnie ketschapem , pod MC Donaldem , to kurwizna , po zaschnieciu nie szlo umyc .Nawet pod cisnieniem z proszkiem na stacji ta cholerna chemia nie chciala sie odkleic od powloki samochodu .
Spotkalem jak juz pisalem , roznych ludzi , sam tez od nich wiele sie nauczylem , na takim czyms (wloczedze), nie jestes GURU , ciagle sie czegos nauczysz.
Ale wszystko malymi kroczkami, z nacji poznanych , najwieksze brudasy I skurwysyny to Tulipany I Angole , Zostawiaja wszedzie brud , gowna , sa bezczelni.Zaraz za nimi ida belgowie , to Cyganski narod , udaja glupa, patrzac sie na ciebie, jak zwracasz im uwage , I tu nie chodzi o wymadrzanie .Poprostu narobia brudu , przyjezdzaja gwardiany I juz trzeba opuszczac platz , to znaczy ze mnie dotyczy .
Nigdy nie zaczynalem rozmowy z Holendrem , (po naukach Rene) , Tulipan ci powie nie rozumiem po niemiecku(ja nie gadam po holendersku)dopiero jak cos skurwiel potrzebuje , to sie szybko naumie gadac , a wiem ze prawie wszyscy sa niemiecko jezyczni , tylko jedna pare spotkalem co wiekszac slowek miala francuskich.
Potem ida inni, polnocni , Denemark, Norvay ,Finy , oni tez maja ciagle jakies problemy , moze to jest spowodowane tym ich piciem???
Faktycznie chleja na umor.
Niemcy to dla mnie nie problem , zawsze ich ustawialem pod komando, nie ma problemu z jezykiem , I jestem beszczelny , co mi sie nie podoba ,(a mam racje)to zaraz odpalam , poprostu nie owijam gowna w sreberko dlatego sa dopiero na tej pozycji.I czuja respekt .
Polacy na wyjezdzie hmmmm (to kolejna pozycja ) zalezy co maja I czy sa normalni.
Wiekszosc spotkanych , a policzyc ich mozna na palcach byli normalni , I przyjazni , czy to menele , czy busiarze , czy tez jezdzacy kamperami. Tu szczegolnie pozdrawiam , Bogusia z Malzonka , Mikolaja , Janusza , no I WOJTKA z Aska (Marokanczykow)
Ale tez mozna I spotkac takich jak tych w St,Tropez co jak przyjechali to mysla ze wsio ich(spotkalem juz takiego chyba z Gliwic w Bogacu co zaja 3 parcele jak przyjechal , na jednej kamper , na drugiej krzesla I zabawki a na trzeciej lozka polowe do opalania) nastepny to byl ten w La Linia na jeleniogorkich numerach .
A inni , pisalem juz o innych , teraz tez dostalem maila:
   “Witaj DAKOTA, Witaj Wloczykiju!!!!

Dopiero co powrocilismy w domowe cztery sciany. Po drodze, za Twoja namowa, kupilismy Hymera-Eribe integrala S 534. Pucujemy go w srodku i na zewnatrz i czujemy sie w nim jak w domu. Teraz czekamy na niemieckiepapiery(bo to Austryjak). Zapelniamy szafki i lodowke i juz czujemy zapach kolejnej wloczegi. Gdzie obracasz sie aktualnie, bo my musimy do Polski; konsekwencje posiadania domku bez kolek. 
Pozdrawiamy serdecznie i do szczesliwego kolejnego spotkania!
Asia i Wojtek z Sionia“
sa to bardzo przyjemne maile i wspomnienia.
Na koncu sa czesi, slowacy ,austraiacy (tych jest faktycznie malo), no i wlosi to sa narody bezproblematycznie nie sraja wyzej niz dupe maja.


Dosc o ludziach , teraz ceny , Hiszpania jest w porownaniu do wczesniejszych moich wycieczek krajem drogim , biora przyklad z innych noarodowosci , jezeli im jest dobrze ,dlaczego nam nie ma byc tez dobrze , wydoimy turystow.
Jedzenie jest na srednim poziomie cenowym , zabierac ze soba to faktycznie tak jak pisalem ,jakies fixy , I smakolyki , a reszta jest w tej samej cenie , co gdzie indziej, no troche drozej niz w austrii.
Diesel , 1,2 5 do 1,35 tez trzyma sie w normie , majac bak , na 90 litrow I karnisterki po 10 litrow nie maialem problemu , z tanim tankowaniem , poza tym naumiajac sie hiszpanskiego poznalem tez ich strony internetowe informujace o cenach paliwa I gazu, sa bardzo dokladne , I codziennie odswiezane , a wiec jest sie na bierzaca w danym regione , nigdy nie spotkalem sie z tym ze pisalo co innego , a na stacji byla inna cena.
Bagietki jedna 0,35 do 0,69, ale najlepsze sa w Mercadonie po 3 pakowane za 1,1 euro , tu nie chodzi o cene tylko o smak , te inne to takie maczne I ciezkie (ja tego nie trawie I mam bole brzucha)
Mieso -zeberka lade, takich w polsce np.nie ma 3,90 do 4,50 euro za kilo, ale czasem trzeba sie wyklocic bo pani pakuje ci w papier gowniane kawalki ( mialem dwie takie sytuacje ale ustawilem ta flondre do pionu I juz potem mnie rozumiala)Wtedy ze mna byla Mloda (Goska ) I od razu wali””” od kiedy ty sie wkurwiasz po Hiszpanielsku””” hahahah
Owoce , warzywa , jest to wszystko tanio drogie czyli normalne europejskie ceny I niech ktos nie mysli ze jak tu wychodowane to bedzie tanie ze zdrowe, chemi wala nieprzecietnie duzo .I nie ma roznicy czy sklep , czy markt , w sumie kupowalem tylko w sklepach, przynajmniej wiem za co place I ile , na marktach zawsze cie wyruchaja , jak nie na cenie to na kilach.
Ze staniem poza sezonem nie ma problemu ,dla tych chcaco -majaco pulowerkow tez sie znajda campingi , jest ich mnostwo ,ale prawie wszystkie zajete od pazdziernika do konca , a conajmniej do do polowy kwietnia.
Z gazem , tez nie mialem problemu na jednej hiszpanskiej butli do wymiany I na dwoch naszych (dolewalem gazu na LPG stacjach)obskoczy sie ,poza tam co tydzien , lub czesciej przyjezdza na kazdy platz wymieniacz z butlami.
To sa moje odczucia , nie wyczytane w przewodnikach i nie mam zamiaru z nikim na ten temat polemizowac .Na moj gust hiszpania jest pieknym krajem do takiej wloczegi , tam jest wszystko od lata do zimy , w 5 miesiecy , masz snieg ,slonce ,dobra i bardzo dobra pogode ,ale czasem wieje , ze pape z dachu zrywa.


teraz jeszcze kilka zdjec z Hiszpani , a jutro widzimy sie we Francji












12 czerwca 2014

siedzimy sobie na Lido , do plazy 50 metrow .
Odpoczywam teraz po urlopie



 wieczorkiem spacery , pieszo-rowerowe

 tu przestalismy jedna noc , ale stac tygodniami , na asfalcie , to nie dla mnie

 pojechalismy na nasz dziki platz 3 kilosy dalej , tam znam co poniektorych wlochow , wlasnie ten sasiad goni  papuge po dachu kampera , do tego maja 5 doroslych pieskow  i 6 szczeniakow


 siedzem i patrzem wieczorkiem przy piwerku na playe


 a z ranca zas trzeba pokonac te 100 metrow i juz woda

 w tych krzaczkach stoimy

Jednak zostajemy to do konca tygodnia , szkoda sie gdzie indziej denerwowac , tu znamy kazdy kat .

potem na szybko do domu , i koncem czerwca wypad do polski , ale jakos poza Edziem nikt nie zaprasza .

Edzie juz sie tak dopytowywuje bo pewnie bedzie bil swiniaka z tego powodu , a Grazka potrzebuje czasu coby ukrecic pierogow.

11 czerwca 2014

rano okolo 8 wstawanko i wyjazd noc minela spokojnie , jedziemy do Wloch , na druga strone okolice Choggi.
630 kilosow z tego polowa to autostrada , 37 baksow zaplacili my ,ale nie ma mozlowosci przejechania tej odleglosci przez Alpy , w jeden dzien , krajowkami.




 po drodze mnostwo camperow , ale gdzies zegnanych , daleko od wody , na takich cyganskich pastwiskach , juz moge powiedziec Lazury niech mnie w dupe pocaluja , ja wracam do Hiszpani .


 po drodze na autobanie spotykamy takie cos , glosne to jak helikopter jedzie ponad stowe .


jest ich 4 sztuki , co mie sie podoba , to strasi siwi panowie z mlodymi dupencjami ,

swoje pasztety i salcesony zostawili w domu .

 okolo 18,30 jestesmy w Lido degli Estensi , jedziemy na nasz wiadomy platz postojowy
potem spacer , czy cos sie zmienilo od wrzesnia ???

tak przybylo Turystek, wszystkie sklepy potwierane , ----- bylismy tu z Romciem we wrzesniu to miasteczko juz spalo , ale plaze maja piekne i nie ma "No Camping"

 Duzo turystow z polski

 a niektore lanie na lowach , idac i nic nie gadajac , to mozna rozne rzeczy uslyszec hahahahah


a na takiego przez slonce spalonego starego pajaca jak ja , nie zwracaja uwagi , wiec sie duzo slyszy i mozna duzo zaobserwowac

10 czerwca 2014

zostajemy jeszcze jedna noc, i tak kolo 9 rano odpalamy , i jedziemy do St.Maxime , wiem ze gdzies jest tu dobra plaza .
Znajdujemy ,tu zostajemy .


 wszedzie zakazy , bylo male spiecie z policja ,ale nie popuscilem. pier...le , jestem wolny bialy czlowiek .
A oni nastawiali znakow , bo sie boja tych czarnuchow ,-ROMOW, i Cyganow .

 jest wolne miejsce powiedzmy jedyne na kalekach , stajemy (moge), wiec co sie tu zastanawiac.Mloda wciska sie w bikinia , a ja patroluje .Spotykam obok zas busiarza , Adas sie nazywa jest z Bilgoraja , pogadali my , posiedzieli , poszli na zakupy bo niedziela sie zbliza i opalanie do wieczora .


 okolo 17 zrobilem obiada , dla nas trojga , Adas taki jakis niedozywiony , potem podjechal jeszcze do miasta ,na zakupy bo swiatki sie zblizaja , a ja trzymalem miejsce.
Okolo 19 wyjazd do Cannes , tam znam miejsce do stania.


 przez gorki do Cannes

dojechalismy jest ok zas stoi busiarz, kurde ile tego jezdzi , to jest niewaobrazalne , stoimy pijem piverko , gadamy , kerde zas podjezdza policyja , teraz to juz nie przelewki , ja troche promili ,a na mnie mudur dziala jak plachta na byka.
Groza odwiesieniem auta , ja nie pojade i przestawial sie nie bede bo pilem , pier..le niech sobie dziamia , a ja wyjmuje kamere i nagrywam , bulgaja sie ze nie wolno , a ja dalej nagrywam , niech zastosuje przemoc , zobaczymy kto bedzie siedzial na dluzszym konarku.Ide na calego , okazuje sie ze w calym miescie jest zakaz zatrzymywania sie i postoju , kamperow , ja wyjezdzam ze zmeczeniem , zakupami ktore przed godzina zrobilem w Geancie(na jego parkingu stoimy) i takowanie , tez na ich stacji (100 euro) .Im rura troche mieknie i kaza sie przestawic tak ze 20 metrow dalej , coby innych nie kolilo w oko .

No ok to moge zrobic , ale nigdzie dalej nie jade , Mloda siada za kierownice ,i podjezdza te 20 metrow , ja nie, bo widzieli ze pije ,a moga mnie potem dmuchanko zrobic .
I zostajemy .
Noc spokojna , nikt sie wiecej nie przyzolil , widocznie puscili  w eter ze stoi taki ,co go nie przegada .
Pierdziele , znam swoje prawa i obowiazki, a jakis tam franzuski , piesek (louis ) nie bedzie mnie przeganial , nic zlego nie robilem, nie rozbijalem obozowiska to niech spierdziela.
Naturalnie ten busiarz nowopoznany , stojac obok , nie wlacza sie do rozmowy ,ale tez moze zostac .


09 czerwca 2014

w smutku siedzimy przy  St.Tropez na campingu

 lazimy , jak te mendy , nie wiemy co ze soba zrobic

 zwiedzamy palye

 ten syf to camping obok , 5 gwiazdek ma podobno

 wracajac , idziemy miedzy carawanami , nie po parcelach , atu nagle wyskauje takie wielkie cossss, i do nas z pyskiem , pani cieszy morde wiec zagaduje po anglicku , ze to nie powinno miec miejsca masz markize twoje 3 metry ,ale jeszcze do tego rozwinac plachte , psa na 10 metrowj linie uwiazac , to juz beszczelnosc .
Od tylu zauwazam numery , wiec sie wracam i tlumacze tej paszteowie juz po polskiemu co mialem na mysli bo ta to nie zajarzyla , no gada sie tak " Misio tempy i nie jarzy"

 uwiecznilem tego Pana
(kur..wa co za bydlo)
na drugi dzien jedziemy rowerami do Porto Garibaldi

 ladne miasteczko same mostki i pomosty , polapac sie trudno

 ale stateczki to maja spoko



                                               A ten koszyk juz na zawsze zostanie pusty



widok na St.Tropez.
po powrocie robimy narade , to miejsce nie kojarzy sie nam nalepiej mielismy zostac kilka dni , ale decydujemy sie jutro zwijac manatki , nie jest fajnie .Mnostwo ludzi , takie pasztety laza ze az oczy bola od patrzenia ,