01 lutego 2015

Po przylocie zaraz spadamy z Malagi za wielki tlok , jedziemy do Benamaldeny na noc , troche po sklepach pochodzic ,Mloda chce sie odprezyc


staje na swoim miejscu tam gdzie wczesniej

 Angol z autobusem , przyczepa, butle, oj trzeba jak najdalej od niego , moga byc klopoty


 i spotykam auto na polskich numerach, solar na dachu a wiec kamperowicze, ale nikogo niet






 Wszystko zabezpieczone na 100% , troche sie zdziwilem , ale co tam.
Dopiero wieczorem jak poszedlem na spacer, pogadalem z ludziskami , to sie przestalem dziwic,

Leydy nie wyszla nawet sie przywitac ,a i kolega kamperowiec tez dopiero po kilku minutach ruszyl dupe z siedzenia , gadalismy przez otwarte drzwi , i wyszedl na zewnatrz .
Widzac jakas taka wyzszasc i odczuwajac to (ludzie mieszkaja w Irlandi) , sterdzam ze nic tu po mnie , pytania ,takie jak :::

czy ty tu pracujesz??

czy to czy tamto , hmmmm zapomnialem napisac ze ja ubrany w dresy ,ale bez paskow(hahhahaha) , moj kozuch , za 3 euro i czapke wyciatke hahhahaha chyba nie wzbudzilem zaufania , takiej szlachty , no nic , na drugi dzien kolega wylazl na dach poprawiac solara , i spozierna , na to co ja jemu opisalem jako "taki kamperek"

Dzien wczesniej , pytal co i jak wiec powiedzialem ze jestem w drodze , czym?? zapytal ,  a ja;;; takim malym kamperkiem .


 po poludniu odwalilismy jeszcze szpacira po botaniku , musialem Mloda przygotowac na to nocne pianie kogutow hahahah


 wszystkie resztki pieczywa , zostaly rozdane , ale kogutow to nie uspokoilo


 Spacerujac spotkalem jeszcze takie cos , bardzo ladnie zrobiona kuchnia od tylu , szkoda ze nie spotkalem wlasciciela , zaciekawila mnie ta zabudowa




faktycznie wszystko dopracowane
, potem pojechalismy dalej do Algaciras

Brak komentarzy: