16 maja 2013




16.05
Wyjazd z domu wczesnym rakiem ,zakupy  w hainburgu, potem Bratislava I ladujem w okolicach Sturowa na dwie noce , pojezdzili na rowerku, odwiedzili starych znajomych , woda gdzie jest to wiem z innych juz wojazy.
Nie bede podawal zadnych konkretow.miejscy takie znalesc do troche nerwow kosztuje , a potem sie tym chwalic to juz wogole nie ma sensu ,bo jak zajedziesz za rok to inni beda stali na twoim miejscu .

Dziwie sie tym co chca w jakis sposob zaistnic I najskrytrze, prywatne miejsca opisuja , a potem je traca, lub je zamykaja ze wzgledu na czeste odwiedziny innych osob.

13 maja 2013




12-13 Wyjechalem wiec po pozegnaniu z Gerim do Korneuburga na Werft ,tam wiem ze jest spokojnie.Powiem tylko tyle jak jechac w trase to samemu, bez upierdliwych towarzyszy niedoli.
No I pieski wieksze od Cicika sa tez problemem.Z jednej strony sie ludziom nie dziwie , maja swoja wies ,chca pospacerowac nad jezirkiem z pieskami ,a tu jakies wloczegi z ich piesami siedza nad sama woda I jeszcze pies skacze do kazdego ze spac erujacych z wlasnym pieskiem.
W sobote dojechaly laski I zas bylo spokojnie I imprezowo.Zaliczylem jeszcze zlot jakis trenowanych pieskow , ale cholery wyszkolone , no matura to nic .A w poniedzialek trza sie zwijac do domu, przepakowac domek I hajda na urlop, na Wegry .A wiec do czwartkui wyjazd.

10 maja 2013



9-11.05

Berhardstal- dojechalem ja, a po poludniu dojechal i Geri z piesem.
Bylo wsio spokojnie ,ale psik geriego na linie atakowal  spacerowiczow ,wiec co tu duzo gadac , przyjechal jakisik kokot z magistratu i dawaj po nas , no i trza bylo zwijac obozowisko.Ale rano dojechalo reszte towrzystwa i w swieto zrobili my grila , i bylo fojowo,zostalem tam do piatku poludnia.
Tereny i jeziorko piekne ,ale nie przygotowane to turystyki.