03 grudnia 2014

Potem stajemy ,pod Decathlonem na noc w Alcoi , gory zimno jak szlag , ale sucho


Wojtki ida poszukac jakiegos bankomata, ja robie z Garminem i ustalam trase , godzina , dwie ich nie .Kurde ilez mozna lazic i szukac bankomata ,a gadalem wez samchod , i jedz pol godziny i jestes z powrotem ,ale nie zawsze na przekor



po dwoch godzinach ide ja do Decathlona przeprostowac nogi , patrze a Oni juz w aucie, no ok pytam dlaczego nie przyszli powiedziec ze juz sa ???

Odp: my nigdzie nie bylismy , bo stad nie ma wyjscia , no pieknie ja walcze z jego Garminem na moim kompie , zurzywal moja baterke (cienko z pradem) nawet solary nie nadazaja , a oni siedza sobie w ciepelku

Rano wstanie , ale juz wieczorem zapowiedzialem , ze jade o 8;30 dalej

Wojtki wstali , jedziemy , a tu zaczyna sie gorka, podjazd jakies 20 kolosow, potem zjazd i jeszcze raz do gory, zgubilem ich , a jechalem tylko 80

No tak dwa rozne auta , wiec na przyszlosc juz wiadomo nie ma co, cel dnia i kazdy jedzie osobno , no nic ten dzien musimy dokonczyc  razem










na koniec to juz tylko zjazd , do Alicante

tez byl problem ,ale juz nie bede opisywal

hahahahah
zajechalismy na platz , ja tu stalem ,juz dwa razy , wiem gdzie to i jak.

Staje na szybcika tam gdzie sie mieszcze , wychodze z auta nawiguje Wojtka coby sie dobrze ustawil , 2 auta za mna , on krotszy wiec tam bedzie pasowal, a miejsce lepsze niz moje bo palmy nie przeslaniaja slonca ,wiec ladowanie caly dzien.

Jeszcze nie zgasil silnika bo sie mnie dopytuje dlaczego tu ma stac wiec mowie krotko , slonce, ladowanie , i dobre wejscie na promenade,,,,,,,,, podlatuje jakas excentryczna pani , Juz po gwarncji , z rysow twarzy widac ze kiedys faktycznie byla piekna kobieta , i cala podnicona gada lamana niemczyzna , nie wolno nic wystawiac , nie wylewac wody , policja , problemy , se mysle srac na kobiete Wojtek zgasil silnik , wiec niech jej wysluchuje , a ja poszedlemn do swojego campa robic kawe , 2 gora 3 minuty minely slysze glosne jebbbbbbbbbbbbbbbbbbuuuuddddd

patrze a to Moj kochyny przyjacie Wojtus , nie ustal tam gdzie go ustawilem , cofajac przyjebutkal w campera tej glosno i duzo mowiacej kobiety ,(garkotluka), se mysle tak na szybcika no kurwa pieknie..



To wlasnie ten hymerek , tej pani , no i pana ktorego w camperze tez nie bylo bo pojechal po wode




Tu wlasnie wrocil , ale ja nic nie gadam , Wojtek podjechal zas do przodu stanal na tym samym miejscu co stal i gitara ,hahahahahahah

a ja sobie tak mysle po swojemu , jakby jedna piz.....a siedziala w kamperze(garkoltuk) jak chlop ja zostawil , coby pilnowala to by wiedziala ze cos bylo i ktos jej przyjebutkal , a druga piz...a jakby stala na tym miejscu i nie kmbinowala z przestawianiem tez by nic nie bylo , ale jak to sie gada ch.....j , nie moje malpy nie moj cyrk.

i to byl minus numero 4 , wiec juz starczy .Basta

Potem ten chopek od hymera podszedl do mnie pogadac , okozuje sie ze zona to PANI POLKA, wiec juz wiem dlaczego taka pyskata i wszedzie sie wpierdziela , ale ja dalej nic nie gadam,co bylo

Potem tylko z Wojtkiem probowalem ta sytuacje wyjasnic ,ale udal nie nie wie o czym gadam , wiec pierdyknalem wiazanka , czystej polszczyzny o stol i powiedzialem co mysle o takim zachowaniu,,,,

i zamkalem temat .

W sumie po tym nieudanym przestawianiu Kolega mial jechac na drugi dzien dalej , ale w sumie nie pojechal , ja tylko wieczorem poszedlem zobaczyc co sie stalo ,a wiec dupniecie bylo z boku w bagaznik  , bagaznik ugiety , wgniecenie na tylnej scianie campery sruby troche sie poluzowaly i pogiely, a co w srodku to nie wiem , w kazdym razie ,sruby przewiercone na wylot wiec w szafkach tez moga byc jakiesz szkody ,ale nic

jak juz pisalem

Nie moje malpy nie moj cyrk!!!!!!!!!!!!


Brak komentarzy: