02 grudnia 2014

Ale decyduja sie jechac dalej , no to w droge ,

 
Do Valencji wszystko ok ,spokojnie , dobra droga(darmowka) , potem odbijamy w gory , chce przeciac , polwysep , po co nadrabiac kilosy , no I zaczelo sie Wojtka samochod ma 80 konikow , I szybko nie pojedzie , ja co chwile przed gorka musze stawac coby mnie dognal , a jade 70-80 .
Po 20 kilometrach staje sie to upierdliwe , spalanie wzrasta mio na 9,4 pierdziele stajemy przedysktowac sprawe , pijemy kawe ja spotykam znajomego z zeszlego roku ,bylismy razem na servisie w Carthago.On jest z Austrii, pogadalismy ,a Wojtkom dalem do wprowadzenia koordynaty gdzie jedziemy ,se mysle pojade przodem , a oni nich sie czolgaja .




 
No ale to im nie zaklapowalo, punkt wyszedl gdzies na morzu , no tak gatka-szmadka , okazuje sie ze kupili nawigacje , nie zrobili upateta , I dupa zbita , navi robi co chce , no nic trzeba jakos cierpiec, ale punkt drugi na minus I to duzy .
 tego rowerkowca spotykamy juz kilkakrotnie na tracie



a pomarancze juz sie zaczynaja


 
No nic jedziemy dalej ,byle sie dostac do Alcoi , ale to juz Sierra I to wysoka , Wojtki prawie staja , mnie nawet do gory wyprzedzaja ciezarowki, pierdziele , zmiota mnie z powierzchni , stajemy , ugadujemy sie jedziemy do pierwszedo zjazdu na Alcoi I z autobana ja tam na was czekam, .Tak robimy ,ale przed zjazdem zas musialem poczekac , bo wczesniej odchodzila inna droga nie znajac jarzenia Kolegi wolalem zaczekac niz , zas odbierac telefony , ahaaaa zapomnialem wspomniec ze CB Wojtka zostalo w domu.
3 gruby minus,,,,,,,







 
w koncu jestesmy po zjezdzie widze MC D, zjezdzam , ide do nich biore Garmina robie aktualizacjie na moim compie po godzinie gotowe , wbijam koordynaty na jutro oooooooooooo zgrozoooooooo pasuja .








wieczorem piszemy jeszcze z Mikolajem , on czeka na gotowke , do piatku potem byc moze spotkamy sie gdzies za Alicante


Brak komentarzy: