27 maja 2014

Valencia przywitala mnie goracem , betonow i asfaltow.

Katastrofa ,ale co mam zrobic , gdzies stanac trzeba , a przed czy po Valencji nie ma dobrych miejsc (pewnych i spokojnych)


 Po drodze przejechalem przez gory , ot spalanie poszlo na 10 litro

oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

zaczynaja sie atrakcje 
 jak na 3 dni to strasznie duzo , ale co mam zrobic , zmartwienie laduje za 3 dni w Barcelonie ,wiec trza sie poajlac

 to jeszcze Valencja , jezdza tam jak wariaty

 zajechalem az pod Castellon

 Na stacji zrobilem male pranie a chlopcy -Tirowcy mi asystowali

 na koniec dostali piwo, bo nosili woda do mojego zbiornika, trzeba bylo ich poratowac , tam na stacji piwo 3 euro , a do sklepu 2 kilosy i tez pemnie niewiele tansze bo to mala miescina.

pod wieczor pojechalem dalej ,az do El Grau , na moje stare sprawdzone miejsce


tu jest ladnie , spokojnie i piekna playa.

26 maja 2014

Wstalem calkie rano , odpalilem pendzidlo i dawaj na zwiedzanie , musialem sie rozprezyc po ostatnich dniach.


 woda niebieska cieplo,

 lekka fala rozbija sie o piasek, temp. wody  22,5 stopnia


 wszedzie jeszcze pustawo ,tu zaczyna sie zycie okolo 10 , 11

 przejechalem jakies 15 kilometrow i dawaj nazad, trzeba wracac bo bedzie za goraco

 w drodze powrotnej playa sie juz zapelnia


 troche pokibicowalem , (pizdek musial siku zrobic)

 i powrot pod nasze palmy


 sardynki , sie wedza

a potem , komu w droge temu trampki.
Pojechalem dalej na Alcoy ,i dalej na Valencje , trzeba wieczorem troche kilosow zrobic ,
jazda na polnoc.-wschod rano nie wchodzi w gre , oczy mnie bola od slonca.

potem zadzwonil jeszcze Janusz , dojechal juz do Barcelony , a wieczorem ruszyl na granice.
Ma czlek zdrowie 72 lata , i daje tak popalic .Ale jest wolny ,zero problemow , mieszkania kupione w hiszpani dorabiaja do skromnej polskiej emerytury (1000 pln).

on tez kiedys emigrowal ,ale nie za chlebem ,sprzedal wszystko w polsce  wzial co mial zainwestowal i sobie spokojnie zyje.

25 maja 2014

Wczoraj Janusz pojechal wieczorem dalej, ma 8 dni na dojechanie do Szczecina , z 3-dniowym postojem w Berlinie u znajomych , to jakies    2700 km       a ja tez osiem dni ,ale na 500 km do Barcelony



 przebudowane/przemontowane siedzenie zaraz sie spodobalo Pizdkowi


 Dumna jak cholera

 Bürstner , kraty w oknach, musze to polecic ,staremu wydze ,Toskowi , pasuje do Bürstnera


 Playa , woda ciepla 23 stopnie nic tylko sie byczyc

 Poszli my na maly spacer , nie ma chwili spokoju


 Lufki to tak sie kleja , ze az strach wylazic z campera

widocznie lubia "starszych panow"

 Do Mc chodzimy na neta , i patrzym na morze


 Tam na koncu stoimy

No i Janusz odjezdza ,

do ja do roboty , dzisiaj dostalem info, w sprawie lodowki , 3 .06 czeka we Francji w miejscowosci TEYRAN , a potem 4.06 mam termin w Carthago kolo Beziress ,trzeba bedzie wiec na darmo 200 kilosow walnac ,ale coz , jak trza to trza , wazne ze nowa lodowka bedzie , darmowa , kurde po gwarancji to 2200 euro .za ta kase to moge jechac 200 kilometrow .
jestem dumny ze udalo mi sie to pozalatwiac ,