28 października 2014

Od wczoraj ciezko pracuje i karkuluje





ale chyba cos z tego wyjdzie , teraz nie mam pieska , a wiec polowe mniej problemow


Powrot do Wiednia byl o 70 kilosow dluzszy, pojechalem do Raciborza na zakupy ,a potem na Chalupki, lepiej bylo jechac prosto od Edka przez pola i lasy


 przed austriacka granica takie male zdarzenie , Tir skracal droge przez botanike

 i musieli go wyciagac , jakis Litwin , pewnie pale zalal i stracil orientacje


 na granicy w Mikulovie pusto , podrobki jeszcze nie wyjechaly z domu



 a tu ten ciezki sprzed do wyciagania




przed wiedniem stanalem jeszcze toto poobzierac ,nie jest stary ale i nie nowy , ale 30 kafli € to nie jest warte , chociaz oczy przyciaga

Po wyladowaniu zakupow ,zaraz pakowanie do kartonow , nie moge jeszcze zaladowac campera, we wtorek jade wymieniac opony , wiec musze byc "lekki" bo mnie nie podniosa

Jako ze kumpel wymienia na nowe , to mi to zrobia , inni klienci powyzej 3 ton nie sa obslugiwani ze wzgledu na nosnosc podnosnika


27 października 2014

Na weekend wybralem sie do polski
taki maly dwudniowy wypad do Edzika
male zakupy tego co jeszcze moge potrzebowac i nazad do Wiednia



 Edzik glowny organizator imprezy czujnym okiem kontroluje wszystko


 a moja dupcia prowadzila mnie gdzies botanika


 przez pola , przez lasy


 na czeskiej autostradzie tylko czasem mozna rozwinac szybkosc , reszta drogi to budowy, i ograniczenia

bylem glupi ze kupilem vinietke.

 Marceli zbudowal zabawke
z naszych oproznionych puszek



 a Grazka to wykorzystala ,jako przyrzad do zabawy

no i byl taniec na rurce


ale zabawy mieli wszyscy i starzy i mlodzi

w sumie to mial przyjechac Mikolaj ,ale cos sie tam jemu popiepszylo z drogami , nie dziwie sie , po wylewie i ucieczce ze szpitala , wiec i myslenie jest troche inne