08 maja 2016

Od rana piekne slonce cieplo ,


kolo poludnia juz pelno w Chiringuirito , dla espaniolow to pora sniadaniowa , kawa i jakisik rogal





 to my se pojdziem na spacra , popatrzec na La Mange


 pobiegac po piasku na playa , ale tylko na sznurku




 ja tym malym skurwielom nie wierze , chwila nieuwagi a oni juz na playa przy samej wodzie i niby tak przypadkiem i juz w wodzie i zas suszenie i odpiaskowywanie , auto i tak juz codziennie musze sprzatac tyle piasku nosza do srodka , nie ma juz jedzienia w aucie



 szarancza

innymi slowy kanaki











 poszlismy w strone lotniska , tu kaiterzy dominuja ,ale to takie kajtery jak wiekszosc carawaningowcow ,,,,,,,,


nie ma wiele pojecia ale szpan musi byc , tych tu wyslac do Tarify to by sie potopili ze swoimi umiejetnasciami



 ale pryvies fajny lekki i pojemny






 wracamy do Lukasza ,,,,,, ten to wpadl na trzy glebsze ,,,, prawka juz takiemu nie zabiora chciaz naprany jezdzi codziennie






 a ta mala szarncza szaleje , nie daja spokoju




 ludzow coraz wiecej im pozniej po poludniu , tu i slonce wali od drugiej po poludniu ,


wystarczy sie pospacerzyc od 4 do 6 wieczorem i juz farba jest




dzisiaj poznalem zas polakow , przyszli do Lukasza sie pozegnac ,,,,

robota nie wypalila i wracaja do polszy , nic dziwnego , jezyka w zab nie umieja a robic chca


Brak komentarzy: