03 czerwca 2015

Zbliza sie weekend, wiec i fest essen  postanowilismy ugotowac ,przyjechal dostawca zieleniny ,kotlety mielismy z Nowego Targu.
Tutaj w sklepie nie kupisz nic , przynajmniej ja , wszystko gnije , marchewki , pietruszki , jedynie cytrusy sie jeszcze trzymaja ,


mizeria ze smietana


Mloda robi sobie skrzydelka


piesa my przywiazali do tego naszego slupa coby nie wnerwiala nielicznych turystow,,,,,, chce sie z kazdym bawic ,ale jest brutalna , ciezka , i ciagle skacze na ludzi , w zaczepkach

idziemy na bazara , swieto dyszla





w sumie poza skorami , i kilkoma goralskimi pamiatkami nie ma nic , tylko Pewex dla biednych , co stoisko to stare ciuchy


na Campiong przyjechal camper , Mikolow ,nie wiem kto bo sie nie przywital , nawet slowa nie zamienil , a dzien dobry tez z niego nie wyszlo




tu jest fajna natura, ale coraz wiecej pijaczkow buja sie po campingu , siedza z przodu przy remizie ,a potem na spacer miedzy przyczepy , hmmmmmm, jakos tego wczesniej nie bylo , mysle o spacerowaniu , ze pili i tam siedzieli , to wiadomo ,,,cos Gienek tu slabo rzadzi


Brak komentarzy: