06 kwietnia 2015

I tak leci dzien za dniem , stalismy tu przez tydzien , ale ze wzgledu na ta sama panorame , nie focilem , duzo sie dzialo ,ale co tam






 Ostatnia noic spedzilismy w tarifie na platzu w miescie trzeba sie troche odchamic ,
rano pakowanko , pozbyc sie smieci , ten zaszczyt przypadl Gosce i trzeba jechac ,


 A tu benc , problem
Goska poszla wywalic smieci z Tequila , jakis norweg spuscil psa , podlecial do malej z duzym impetem , chcac ja ugrysc.

Nie dal rady bo Goska ja obronila, ale pies norwega upierdzielil Goske w palca , na wylot przez paznokiec , no trudno stalo  sie , wiec ja podszedlem i do wikinga , pokaz papiery ze pies szczepiony a on do mnie z pyskiem , ,nie rozumialem co gadal ,ale wrzeszczal cos po mnie i Gosce (nasz pies byl na smyczy jego nie )

no wiec dla uspokojenia sytuacji , i podniesienia rangi wydarzenia posunalem wikingowi z bani ,tak centralnie w niuchacza ,,,,,,,,,,,,,,,,,,

przyklekna ,zobaczyl gwiazdy poludnia , widzac ze nic nie zwojuje i jego tez nie mniej pyskata leydy , poczlapala do auta i przyniosla papiery , norweg sie uspokoil jednak strzal w baterie pomogl .

Po tem poszlismy do auta , po kilku minutach przyszedl , przepraszac , hmmm, no przyjalem przeprosiny chociaz mnie to nie bolalo ,tylko Goske i jego hahahahahahahahah.

przy przeprosinach byl jeszcze caly zalany i obfarbiony na czerwono,

Maciek stal kilka metrow dalej , widzial wszystko , i stwierdzil ze mnie lepiej miec za przyjaciela niz za wroga

jednym slowem zasada , oko za oko zab za zab

 potem pozegnanie z Mackiem i walimy juz w strone Malagi

 na popas stajemy w Esteponie w naszym znanym kurorcie , tu spokojnie mozna sie poopalac ,a daleko od centrum





 Mloda zjarana na maxa , a ja patrzac w neta dowiedzialem sie ze , jak poleci to w wiedniu ma ma byc snieg

Dalej po drodze do malagi , wypadki weekend , stanie , o nieeeeeeeee nie bedziemy jechac tam pod lotnisko za duzo czasu stracimy ,stajemy na noc w torremilinos , odwiedza na Janusz ,a rancem zas flohmarkt


Brak komentarzy: