09 czerwca 2014

w smutku siedzimy przy  St.Tropez na campingu

 lazimy , jak te mendy , nie wiemy co ze soba zrobic

 zwiedzamy palye

 ten syf to camping obok , 5 gwiazdek ma podobno

 wracajac , idziemy miedzy carawanami , nie po parcelach , atu nagle wyskauje takie wielkie cossss, i do nas z pyskiem , pani cieszy morde wiec zagaduje po anglicku , ze to nie powinno miec miejsca masz markize twoje 3 metry ,ale jeszcze do tego rozwinac plachte , psa na 10 metrowj linie uwiazac , to juz beszczelnosc .
Od tylu zauwazam numery , wiec sie wracam i tlumacze tej paszteowie juz po polskiemu co mialem na mysli bo ta to nie zajarzyla , no gada sie tak " Misio tempy i nie jarzy"

 uwiecznilem tego Pana
(kur..wa co za bydlo)
na drugi dzien jedziemy rowerami do Porto Garibaldi

 ladne miasteczko same mostki i pomosty , polapac sie trudno

 ale stateczki to maja spoko



                                               A ten koszyk juz na zawsze zostanie pusty



widok na St.Tropez.
po powrocie robimy narade , to miejsce nie kojarzy sie nam nalepiej mielismy zostac kilka dni , ale decydujemy sie jutro zwijac manatki , nie jest fajnie .Mnostwo ludzi , takie pasztety laza ze az oczy bola od patrzenia ,

08 czerwca 2014




w glebokim bolu , zawiadamiam iz , zmarl moj

                                                                 PIZDUS


               ur 21.07.2000 Breclav

              + 5.06.2014  St.Tropez


po 70 tys harleyowych kilometrach
po 140 tys kamperowych kilometrach
w ciagu tych 14 lat bylismy nierozlaczni
po niezliczonych zlotach motocyklowych gdzie byla zawsze obecna , po wielu podrozach udala sie w swoja ostania podroz .
Pozegnalem ja w St. Tropez po ciezkiej chorobie .
Usnela w rekach jej ukochanej pani
Nocowalismy w okolicach portu , piekna plaza , a plazowiczki jeszcze lepsze



 po drodze mija my pola ryzowe

  tu nasz nocleg z widokiem na plazowiczki

 tu stanelismy , na noc , poznalem Klausa i innych jego kolegow,
podszedl sam do nas mieszka tu na dole na przeciw naszej szyby .

Pogadalismy , i okazalo sie klaus to pensionista Legii Cudzoziemskiem , i ci inni tez , zaraz obok jest to cale centrum szkoleniowe , kurde zame zabijaki ,i my.
Ale wsio ok , tak bezpiecznie jeszcze sie nie czulismy , hahahahhaha tam im nikt nie podskoczy .
Nie moglem ich fotografic , ale to nic , kazdy tauaz mowi o innej wojnie na ktorej byli .


 z drugiej strony budynkow , reda i statki

tu tez jeszcze przyjade w jesieni

 i ten kanal odziela to ich(legionistow) miejsce od normalnego swiata , tam to sie nawet policja nie zapuszcza , nie ma po co oni sami reguluja wszystko.

 goscinne strony jak dla mnie , ja to gdzies zawsze znajde jakas przygode

 potem okolo poludnia pojechalismy dalej , szybkie przemkniecie przez Marsylie


 Tu trnuja legiony skoki do wody z helikoptera , to nie dla mnie plywac nie umiem

 wjezdzamy w Provansie czy jak to sie tam pisze , obierajac kierunek na
 tutaj
odwiedzimy Louisa

potem rowerek czajenie okolicy , bylismy tu juz kilkakrotnie